środa, września 19, 2018

#7 "CATWOMAN. SOULSTEALER" - SARAH J. MAAS

#7 "CATWOMAN. SOULSTEALER" - SARAH J. MAAS


Tytuł: "Catwoman. Soulstealer"
Seria: DC Icons
Wydawnictwo: Penguin Random House
Ilość stron: 360
Gatunek: YA Fantasy
Ocena: 4/5 

Dzień dobry! 
Zauważyłam, że ostatnio jakimś cudem wpakowałam się w kaca książkowego. Nie wiem jak i nie wiem z powodu jakiej książki się to dzieje, ale najzwyczajniej w świecie żadna książka mnie nie interesuje. Mam ochotę czytać, ale jak tylko sięgnę po jakąś powieść, to po paru minutach ją odkładam, bo przestaje być nią zainteresowana.

Jednak, na początku miesiąca przeczytałam nową powieść Pani Sary J. Maas i muszę powiedzieć, że pozycja ta zaskoczyła mnie w pozytywny sposób.

"Catwoman" opowiada o losach 17 - letniej Seliny Kyle, która aby móc zarobić pieniądze na leczenie i opiekę nad chorą na mukowiscydozę młodszą siostrą, bierze udział w nielegalnych walkach podziemnych gangów. Pewnego dnia w mieszkaniu sióstr Kyle pojawia się policja wraz z  pracowniczką opieki społecznej. Grożą oni Selinie, że jej siostra trafi do rodziny zastępczej, a ona sama trafi do młodzieńczego więzienia, ze względu na przestępstwa, których się dokonała (kradzieże, bójki etc.)
Gdy siostry zostają zabrane z mieszkania, zostają one odseparowane i Selina trafia na posterunek policji. Tam spotyka ona tajemniczą kobietę o imieniu Thalia al Ghul, która oferuje dziewczynie rozwiązanie jej problemów: Selina wyjedzie razem z nią do szkoły asasynów i zapomni kompletnie o swojej siostrze, a w zamian Thalia zapewni Maggie dobry dom zastępczy. Zdesperowana dziewczyna pragnie tylko dobra swojej siostry i idzie na układ z Thalią i jeszcze tego samego dnia opuszcza Gotham, aby udać się do siedziby Ligii Asasynów.

***

Akcja książki toczy się dwa lata później, kiedy 20-letnia Selina powraca do Gotham z tajemniczą misją. Jak już wspomniałam na samym początku - książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. W dalszej części historii do Catwoman przyłączają się Poison Ivy i Harley Quinn i zaczynają one tworzyć słynne trio o nazwie Gotham City Sirens. Chociaż ich celem były różnego rodzaju rabunki i kradzieże, dziewczyny zbliżyły się do siebie i rozwinęły między sobą przyjaźń.

Niestety, w książce nie pojawiła się postać Batmana, którą miałam ochotę zobaczyć. W jego rolę wcielił się Batwing - można powiedzieć, że był on pewnego rodzaju podopiecznym Bruce'a. Jakoś nie polubiłam szczególnie jego postaci, wydała mi się taka nijaka. Również irytowało mnie trochę to, że książka napisana była z dwóch perspektyw - Batwinga i Catwoman. Według mnie jak na tak cienką książkę, druga perspektywa była zbędna.

Co jednak mnie najbardziej rozczarowało to to, że na tych 300 stronach lekkiej powieści Maas musiała wepchnąć wątek miłosny. Dlaczego? 
Przesadny wątek miłosny w książkach Maas jest powodem, przez który przestałam być fanką jej powieści. Nie rozumiem po co autorka musiała rozwinąć akurat ten motyw. Historia mogłaby się toczyć dalej bez tego dodatku. Odniosłam wrażenie, że Maas użyła tego wątku, aby wypełnić jakoś strony.

Oprócz tego uważałam główną bohaterkę za w miarę znośną. Wiem, że niektórzy mogliby porównać Seline z Celaeną ze "Szklanego tronu" ze względu na imię obydwu bohaterek i ich profesję, jednak ja starałam się ignorować te szczegóły, żeby móc delektować się książką.
Poza tym, podobało mi się, jak autorka dokonała niektórych zmian w wyglądzie stroju Catwoman i w instytucji Ligii Asasynów. Dodały one zdecydowanie innego spojrzenia na świat, który jest mi znany z filmów bądź seriali.

***

Podsumowując, uważam, że "Catwoman. Soulstealer" jest dobrą książką. Jestem wielką fanką Uniwersum DC i z chęcią czytałam o losach Seliny Kyle oraz o tym jak stała się ona tytułową Catwoman. Nie twierdzę, że jest to pozycja idealna - ma ona swoje wady, jednak myślę, że mogłabym ją zaliczyć jako moje "guilty pleasure". Akcja jest dość szybka, a fabuła ciekawie rozwinięta. Gdyby nie na siłę wepchnięty wątek miłosny, myślę, że przyjemniej czytałoby mi się tę pozycję.
Z pewnością sięgnę po inne książki z tej serii - "Wonder Woman. Warbringer" i "Batman. Nightwalker".







sobota, września 15, 2018

TROCHĘ O LITERATURZE KLASYCZNEJ, CZYLI TOP 5 ULUBIONYCH KLASYKÓW

TROCHĘ O LITERATURZE KLASYCZNEJ, CZYLI TOP 5 ULUBIONYCH KLASYKÓW

Uwielbiam klasyki. Zawsze je uwielbiałam. Jest coś wspaniałego w tych książkach, co po prostu sprawia, że gdy je czytam, czuję się, jakbym była w domu. I wiem, pewnie brzmi to idiotycznie, ale tak jest. Mam w sercu specjalne miejsce zarezerwowane tylko i wyłącznie dla literatury klasycznej i to się nigdy nie zmieni.

I chociaż nie przeczytałam w swoim życiu wielu książek klasycznych, wśród tych, które udało mi się przeczytać jest parę, które pokochałam całym sercem.

Chciałabym wam dzisiaj o nich co nie co opowiedzieć.

(Nie znajdują się one w żadnej kolejności. Wszystkie są według mnie tak samo wspaniałe i nie potrafiłabym zdecydować, która jest lepsza, a która gorsza)


1. "Anna Karenina" // Lew Tołstoj
 "Annę Kareninę" przeczytałam 3 lata temu, kiedy to w końcu odważyłam się sięgnąć po tą jakże wielką rozmiarami pozycję. Zdecydowałam się na tę książkę z jednego głównie powodu: należy ona do klasyki rosyjskiej. Z jakiś nieznanych mi powodów wmówiłam sobie do głowy, że rosyjska literatura klasyczna jest świetna i że muszę po nią sięgnąć. No i tak też zrobiłam. Cieszę się, że odważyłam się na ten krok, bo 3 lata temu poznałam się z jedną z moich ulubionych książek wszech czasów.
"Anna Karenina" opowiada historię o miłości i życiu trzech rodzin w XIX - wiecznej Rosji. Śledzimy poczynania tytułowej Anny Kareniny, która prowadzi dość monotonne życie jako żona i matka ośmioletniego synka. Gdy podczas jednej z uroczystości poznaje ona hrabiego Wrońskiego, jej życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Doznaje ona miłości, jakiej jej, starszy od niej mąż, nigdy nie okazywał. Nie wie ona jednak, że miłość ta jest początkiem jej końca.
Oprócz wątku miłosnego, Tołstoj w niesamowity sposób wplata w książkę motyw XIX - wiecznego społeczeństwa. W "Annie Kareninie" swoje miejsce znalazła dla siebie każda z klas społecznych. Dlatego też książka ta jest dla mnie tak niesamowita, bo opisuje ona proste życie mieszkańców Rosji. Realizm należy zdecydowanie do jednych z ulubionych epok literackich, o których uwielbiam czytać. Chciałabym jak najszybciej zabrać się za inne dzieła Tołstoja, bo wiem, że spodobają one mi się tak samo jak "Anna Karenina". 

2. "Mistrz i Małgorzata // Mihaił Bułhakow
Kolejna powieść rosyjskiego autora. Kogo to dziwi ;) ? O "Mistrzu i Małgorzacie" słyszałam co nie co, zanim w końcu się zdecydowałam za nią zabrać. Wiem, że książka ta jest lekturą w polskich liceach, jednak ja nie miałam okazji nigdy jej przeczytać.
Jeżeli chciałabym opisać fabułę tej książki, myślę, że poległabym już na starcie. Jest ona niesamowicie dziwna. Nie wiem, co takiego w tej książce sprawiło, że tak bardzo mi się spodobała. Być może jest to kunszt autora, lub jego niesamowita wyobraźnia.
W swojej powieści Bułhakow opisuje Rosję w latach 30. XX wieku. Powieść podzielona jest na dwie części. W jednej z nich opowiedziana zostaje historia o Poncjuszu Piłacie, powiązana z motywami z Biblii i spotkaniem z prorokiem Jeszuą. Druga część opowiada o pojawieniu się Szatana na ulicach Moskwy.
Przeczytanie tej powieści zajęło mi trochę czasu, ponieważ momentami miałam wrażenie, że czytam ją już od wieków. Niemniej jednak nie umniejszyło to wspaniałości tej powieści.

3. "Portret Doriana Graya" // Oscar Wilde
Nie potrafiłabym opisać mojej miłości do tej powieści. Łączy ona w sobie motyw sztuki z pragnieniem pozostania wiecznie młodym. W powieści Wilde'a tytułowy Dorian Gray zastanawia się nad sensem życia oraz nad tym jaką drogę wybrać. Obserwujemy jak z czasem zbrodnie, których on się dokonał zaczynając odzwierciedlać się na jego portrecie.
Oprócz motywu zbrodni książka ta silnie skupia się na motywie homoseksualności. Jesteśmy świadkami miłości malarza Basina Hallwarda, do źródła swojej inspiracji, Doriana.
Powieść Wilde'a należy do jednych z najlepszych powieści klasycznych jakie przeczytałam. Jest ona nie tylko spisana pięknym językiem, ale również pokazuje ona cenę, którą trzeba zapłacić za bycie wiecznie pięknym i młodym. Wspaniała historia, która w pewien sposób autobiograficznie opisuje życie autora, gdyż on sam został w 1895 roku skazany na więzienie za kontakty homoseksualne.
Polecam tę pozycję z całego serca, gdyż uważam ją za jedną w wybitniejszych powieści XIX wieku.

4. "Wichrowe wzgórza"// Emily Bronte
"Wichrowe wzgórza" próbowałam po raz pierwszy przeczytać w wieku 15 lat. Niestety nie udało mi się to wtedy, gdyż uważałam, że powieść ta jest najzwyczajniej w świecie nudna. Powróciłam do tej powieści parę lat później i bardzo się cieszę, że to zrobiłam.
Jeżeli nie wiecie, o czym są "Wichrowe wzgórza" Emily Bronte, jest to powieść, której akcja toczy się w erze wiktoriańskiej, w Anglii. Powieść skupia się na osobie pana Lockwooda, który postanawia wynająć posiadłość Drozdowego Gniazda. Jego sąsiadem jest tajemniczy Heathcliff, który zamieszkuje dom na Wichrowych Wzgórzach. Gdy Lockwood powraca z wizyty u niego do domu, jego gosposia, Ellen Dean, opowiada mu historię miłosną o Heathcliffie i Catherine.
Chciałabym zaznaczyć, że w żadnym wypadku nie popieram, ani nie zachwycam się miłosnym wątkiem tek powieści, który jest raczej dość agresywny. Co więcej mnie fascynuje, to gotycki klimat jaki niesie ze sobą powieść Emily Bronte. Książka ta owinięta jest pewnego rodzaju mrocznością, która przejawia się nie tylko w opisach otoczenia ale również w zachowaniach głównych bohaterów. Sprawia to, że ma się ochotę otulić ciepłym kocem i czytać ją przy filiżance kawy.

5. "Wielki Gatsby"// F. Scott Fitzgerald
Na sam koniec opowiem wam trochę o "Wielkim Gatsbym". Jeżeli nie czytaliście tej książki, to być może oglądaliście jej ekranizację z DiCaprio w roli głównej ;)
Powieść Fitzgeralda przenosi nas do lat 20. XX. wieku. Do ery Jazzu, swingu i wiecznej zabawy. Jest to historia o miłości, która po latach rodzi się na nowo.
Książka ta opowiedziana jest z perspektywy Nicka Carrawaya, absolwenta Yale, który z wielkim entuzjazmem postanawia zacząć swoje nowe życie w Nowym Jorku. Tak się składa, że jego sąsiadem jest tytułowy Gatsby, który zamieszkuje rezydencję obok. Jednego dnia Nick zostaje zaproszony na obiad przez swoją kuzynkę Daisy, która wraz z mężem zamieszkuje posiadłość po drugiej stronie zatoki na East Egg.
Tajemnicą dla wszystkich pozostaje tajemniczy Gatsby, który co weekend wyprawia szalone przyjęcia. Z biegiem upływu czasu dowiadujemy się co nie co o tożsamości głównego bohatera, jego zamiarach i jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Nick.
Oprócz wzruszającej historii o niespełnionej miłości, Fitzgerald wspaniale opisuje lata 20. i tamtejsze obyczaje. W bardzo przystępny sposób przenosi nas on do ery przepełnionej zabawą i wiecznie lejącym się szampanem .
Pięknie spisana powieść o pięknej miłości, w pięknych czasach przepełnionych beztroską.


Oto (jak na razie) pięć moich ulubionych klasyków. Mam nadzieję, że niedługo ta lista będzie mogła się powiększyć.
Czytaliście, któreś z tych książek? Czytacie klasyki? I jeżeli tak, to jaka książka jest waszą ulubioną?


wtorek, września 11, 2018

#6 "THE POPPY WAR" - R. F. KUANG

#6 "THE POPPY WAR" - R. F. KUANG

Tytuł: The Poppy War
Autor: R. F. Kuang
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Harper Voyager
Data publikacji: 2018
Ilość stron: 530
Ocena: 4,5/5 


O czym jest "The Poppy War"? 

"The Poppy War" opowiada historię 16-letniej Rin Fang, która na skutek wojny straciła swoich rodziców i została zmuszona do zamieszkania  ze swoimi przybranymi rodzicami i młodszym bratem w małej wiosce o nazwie Tikany. Główną bohaterkę poznajemy w dniu, w którym zdaje ona egzamin, aby móc dostać stypendium do ekskluzywnej szkoły militarnej w Sinegardzie. Nikt nie pokłada wiary w Rin, nawet jej nauczyciel, ponieważ do testu podchodzą głównie uczniowie z bogatych rodzin, którzy poświęcają całe swoje życie na przygotowanie i naukę. Rin udowadnia wszystkim jak bardzo się mylili i już niedługo potem jest ona w drodze do stolicy, aby móc tam zacząć nowe życie z dala od jej znienawidzonych opiekunów. 
Pomimo tego, że dziewczyna osiągnęła wysoki wynik na teście, nie zdaje ona sobie sprawy, jak mało istotny będzie ten fakt, gdy już zjawi ona się w szkole. Jak się okazuje, nie tylko ma ona problemy z nawiązaniem znajomości, do tego jest ona pośmiewiskiem całej akademii. Czego dziewczyna nie wzięła pod uwagę to fakt, że jako jedyna uczennica nie posiada ona żadnych zdolności walki wręcz. Rin uświadamia sobie, że będzie ona się musiała postarać, żeby utrzymać swoje miejsce w akademii. 

+++

"The Poppy War" jest zdecydowanie nietuzinkową powieścią fantasy. Ma ona w sobie wszystko, czego dotychczas brakowało mi w typowych książkach młodzieżowych. Ma ona silną główną bohaterkę, motyw szkoły wojskowej i interesujące nawiązanie do szamanizmu. 

Po pierwsze, bardzo spodobał mi się motyw z szamanizmem i bogami. Myślę, że dodał on trochę więcej fantastyki tej pozycji i urozmaicił sam motyw akademii wojskowej. Podobało mi się również w jaki sposób można było osiągnąć tę moc i jak można było połączyć się z bogami. W tej kwestii autorka naprawdę mi zaimponowała. 
Co do fabuły, podobało mi się jak nagle zmieniła ona swój kierunek, chociaż muszę przyznać, że było to trochę zbyt szybkie jak na mój gust. Na jednej stronie czytałam o jednych wydarzeniach,a na drugiej BAM, wszystko zmieniło się o 180 stopni. Nie uważam, że jest to złe posunięcie, ale autorka mogła trochę te sekwencje rozbudować, żeby czytelnik mógł się bardziej przygotować na nadchodzące wydarzenia.
Co również mnie zachwyciło to opisy walki, które były niesamowicie dokładne. Kuang  nie bała się użyć brutalniejszego języka, gdy opisywała co poniektóre sekwencje. Jest to rzecz, której brakowało mi ostatnio w książkach fantasy. Po niezliczonych ilościach przesłodzonych, pełnych romansów młodzieżowych książek fantastycznych, czytanie o tym jak flaki latają na lewo i prawo sprawiło mi nie lada przyjemność. I może brzmi to dość dziwnie, ale lubię jak sceny bitwy są dobrze opisane :). 
Tak samo jak fabuła, tak i styl pisania R. F. Kuang jest dość.... szorstki. "The Poppy War" zaczęłam po tym, jak skończyłam czytać "The Name of the Wind" i w porównaniu z niemal liryczną prozą Rothfussa, styl pisania Kuang jest zdecydowanie przeciwieństwem autora "Imienia wiatru"Adekwatnie do powieści jest on prosty, zwięzły i na temat. Autorka nie zawraca sobie głowy przesadnie słodkim opisaniem wydarzeń. Raczej ukazuje świat takim jakim jest. Szorstki, brutalny i niebezpieczny. Dodało to powieści kolejnego uroku, dzięki któremu, można było przenieść się do oblężonych, XX-wiecznych Chin. 
Tak, wiem, jak na razie opisuję tę książkę w samych superlatywach, ale uwierzcie mi, że uważam, że jest to naprawdę bardzo dobry debiut autorki. 
Nie tylko baza książki została dobrze przemyślana i wykonana, ale również bohaterowie. Każdy z nich jest inny i dodaje coś od siebie tej powieści. Bardzo polubiłam postać jednego z mistrzów w Sinegardzie, ponieważ swoją postawą przypominał mi trochę mistrza Elodina z "The Name of the Wind". Był on zdecydowanie postacią, która wyróżniała się w tłumie i podobnie jak Elodin, tak i Jiang był tym wyrzutkiem na kampusie, o którym każdy się zastanawiał, co właściwie tutaj robi. Myślę, że jego postać dodała trochę koloru tej powieści. 
Co do głównej bohaterki...Niestety sama postać Rin nie przypadła mi do gustu. Na początku powieści podobało mi się, że jest ona silną kobietą, która nie pozwoli sobą dyrygować. Jednak z biegiem czasu ten jej zapał stał się bardzo irytujący. Stała się ona chciwa, chciała być najlepsza ze wszystkich i osiągnąć pozaziemskie moce tylko dla siebie. Jak się jej mówiło, że ma czegoś nie robić, to się upierała, że to zrobi i na odwrót. Do czego zmierzam to to, że była ona postacią strasznie niezdecydowaną, która potajemnie chciałaby rządzić całym światem i strasznie mnie to irytowało. Ponieważ uważam, że jeżeli zdecydowała ona by się na jedną z decyzji, byłabym w stanie ją bardziej tolerować. Jednak przez te jej niezdecydowanie i parcie na władzę, była ona po prostu strasznie irytująca. 
Również jej związek (nie romantyczny) z innym bohaterem strasznie mnie irytował, ponieważ o ile przez 2/3 książki nie pozwalała sobą pomiatać, o tyle kiedy on się zjawił stała się ona jego pieskiem na posyłki i workiem treningowym. Nie rozumiałam dlaczego autorka aż tak bardzo zmieniła postać z "nikt nie będzie mną rządzić" na "on mnie rozumie, muszę się go słuchać...".

Pomijając te dwa mankamenty, książka jest naprawdę wciągająca i niezwykle interesująca.
Wiem, że niektórzy nie byliby wstanie przebrnąć przez książkę, jeżeli nie lubiliby głównej bohaterki/głównego bohatera, ale tak szczerze, to nawet nie zwracałam na to uwagi, ponieważ byłam tak zachwycona światem wykreowanym przez Kuang. 
Myślę, że powieść ta zachwyci każdego fana fantastyki, pod warunkiem, że ma on silne nerwy i nie odrażają go opisy scen walki lub gwałtu. 

czwartek, września 06, 2018

JESIENNY TBR

JESIENNY TBR

Hej wszystkim!
Jako, że jesień już z rogiem, postanowiłam, że utworzę sezonowy TBR, w tym wypadku specjalnie na jesień.Co prawda nie jestem typem osoby, która układa sobie listy książek do przeczytania, ale myślę, że w tym wypadku jest to opcja bardziej luźniejsza niż standardowy miesięczny TBR. Mam więcej książek do wyboru i nie czuję się aż tak przymuszona, do przeczytania akurat TYCH książek, w TEN miesiąc. W  październiku znowu zaczynam studia i nie będę miała tyle czasu na czytanie co teraz, dlatego myślę, że taki stosik będzie dobrym pomysłem, żeby pilnować swoje półki i faktycznie czytać książki, a nie tylko je kupować ;).
Starałam się, żeby lista ta nie była zbyt ambitna, no ale niestety mi to nie wyszło... Po prostu jest tyle książek do przeczytania! A na dodatek, cały czas wychodzą nowe, które też tak bardzo chciałabym przeczytać...(problemy książkoholika)...

Oto moja lista książek na najbliższe trzy miesiące:

1. "Catwomen" - Sarah J. Maas
2. "Muse of Nightmers" - Laini Taylor
3. "Wise man's fear" - Patrick  Rothfuss
4. "The city of brass" - S. A. Chakraborty
5. "Children of blood and bone" - Tomi Adeyemi
6. "Percy Jackson. Złodziej pioruna" - Rick  Riordan
7. "Enchantment. The life of Audrey Hepburn" - Donald Spoto
8. "Days of blood and starlight" - Laini Taylor
9. "Sklepy cynamonowe" - Bruno Schulz
10. "Chrzest ognia" - Andrzej Sapkowski
11. "Słowik" - Kristin Hannah
12. "Zbrodnia i kara" - Fiodor Dostojewski
13. "The final empire" - Brandon Sanderson

Tak oto prezentuje się mój TBR na jesień. Mam nadzieję, że podołam temu zadaniu. Chociaż już teraz wiem, że jest tych książek zdecydowanie za dużo. No ale nic, zawsze będzie można część tych książek przesunąć na zimę :)

Też układacie sobie listy książek do przeczytania, czy raczej sięgacie po to, na co macie w danym momencie ochotę?

wtorek, września 04, 2018

PODSUMOWANIE CZYTELNICZE LIPCA I SIERPNIA

PODSUMOWANIE CZYTELNICZE LIPCA I SIERPNIA

Kolejny miesiąc dobiegł końca, więc czas na kolejne podsumowanie :) Tym razem postanowiłam połączyć lipiec z sierpniem, ponieważ w poprzednim miesiącu przeczytałam tylko dwie książki i nie miało to sensu, żeby robić osobny wrap up.
Podsumowując przeczytałam razem 8,5 książki, z czego jestem bardzo dumna, zwłaszcza, że było wśród nich parę, które miały ponad 500 stron. Początek sierpnia zaczął się dosyć przeciętnie. Czytałam głównie książki, które mnie niestety nie zachwycały. Jednak na szczęście udało mi się w dobrym stylu zakończyć ten miesiąc.

Przechodząc jednak do książek, które udało mi się przeczytać.
W lipcu przeczytała "Kirke" Madeleine Miller, która niesamowicie mnie rozczarowała, ale też zanudziła na śmierć. Nie będę się wywodzić na jej temat, ponieważ recenzje do niej możecie znaleźć na moim blogu tutaj.

 Następnie, lipiec zakończyłam świetną pozycją jaką był "Marsjanin" Andy'ego Weir'a. Nie potrafię powiedzieć nic złego na temat tej książki, ponieważ była ona idealna. Nasz główny bohater, który zostaje przypadkowo uwięziony na Marsie, stara się przeżyć na tej planecie, do momentu aż ktoś po niego wróci. Gdyby nie świetne poczucie humoru głównego bohatera, książka ta byłaby dość tragiczna, biorąc pod uwagę fakt, że Mark Watney walczy o przetrwanie na obcej planecie, z dala od ludzkości. To, że potrafił on żartować ze swojej sytuacji sprawiło, że czytanie "Marsjanina" było zupełnie inny doświadczeniem. Była to szybka i lekka lektura, której potrzebowałam.

A teraz, przejdziemy do książek, które przeczytałam w sierpniu. Jak już pisałam, większość z nich w dość dużym stopniu mnie rozczarowała, gdyż uważałam, że książki te są po prostu nijakie.
Zacznijmy może od "Tajemnej historii" Donny Tartt. Każdy zachwycał się geniuszem tej książki. Jaka to ona nie jest wspaniała, a proza Tartt wprost zniewalająca. No cóż, jak dla mnie, "Tajemna historia" była powieścią bardzo przeciętną. Z jednej strony być może byłabym skłonna zrozumieć zachwyt nad tą książką, jednak z drugiej strony nie widzę w niej nic odkrywczego. Nie polubiłam głównych bohaterów i chociaż styl pisania Tartt jest dobry, to w większości czasu książka mnie nudziła. Jeżeli jesteście zainteresowani moją opinią na temat tej książki, moja bardzo chaotyczna recenzja również znajduje się na blogu, o tutaj.

Inną bardzo rozczarowującą książką była ''Lady Susan" Jane Austen. Było to moje drugie spotkanie z panią Austen i niestety nietrafne. Tak samo jak "Rozważna i romantyczna" tak i ta pozycja nie przypadła mi do gustu. Nie mam też zbyt wiele do powiedzenia na temat tej krótkiej powieści. Przez to, że książka ta spisana została w formie epistolarnej, wiele razy gubiłam się między bohaterami i nie wiedziałam kto jest kim. Również i tutaj główna bohaterka nie przypadła mi do gustu.

Idąc dalej tropem nijakich książek natrafimy na "Śpiących gigantów" Silvain'a Neuvel'a. Ta książka była dziwna. Po prostu dziwna. I jeżeli mam być z wami kompletnie szczera, to nie pamiętam co się w niej działo. Myślę, że nie będę sięgała po jej kontynuację, zważywszy uwagę na fakt, że musiała bym przeczytać pierwszy tom jeszcze raz.

Okej, teraz przejdźmy do tych książek, które faktycznie zasłużyły na uwagę. Po pierwsze, "Historia pszczół" Mai Lunde. Co za powieść! Pięknie zilustrowana przyszłość, w której nie ma pszczół. Książka ta zachwyca na każdej stronie. Autorka przedstawiła życie ludzi i ich związek z pszczołami na przestrzeni przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Pokazuje ona nam skutki, których możemy być sami świadkami w niedalekiej przyszłości. Pomimo tego, że książka porusza dość poważny problem, została ona napisana w bardzo lekkim i przystępnym dla czytelnika stylu. Już teraz nie mogę się doczekać, aby móc przeczytać drugą powieść tej autorki "Błękit".

Następnie udało mi się skończyć "Imię wiatru" Patricka Rothfussa. Książka ta należy teraz do jednych z moich ulubionych. Styl pisania autora zachwyca, jest on nie tylko piękny ale też tak lekki, że książka czyta się sama. Historia rozwija się być może w dość powolnym stylu, jednak nie przeszkadzało mi to bardzo. Przywiązałam się do głównego bohatera, Kquothe'a, i chciałam dowiedzieć się jeszcze więcej o jego niesamowitym życiu. Nie mogę się doczekać, aż wezmę się za kontynuację tej powieści, chociaż przyznam, że objętościowo mnie ona przeraża.

Dalej, aby przyspieszyć trochę tempa, po dość statycznej powieści jaką był "Imię wiatru" sięgnęłam po "The poppy war" autorstwa R. F. Kuang, czyli jedną z najgłośniejszych premier zza Oceanu. Tak samo jak pozycja powyżej tak i należy do moich ulubieńców. Akcja książki była niesamowicie szybka, a sama autorka nie oszczędziła też w opisach, które były dość szczegółowe i drastyczne. Jednak, pomimo tego, że bardzo dobrze się bawiłam podczas czytania tej powieści, nie jest ona bez skazy. Nie przekonałam się do głównej bohaterki, która bardzo często nie potrafiła wyrobić sobie zdania i miała wahania nastrojów, które były dość irytujące. Również jej związek z jednym z bohaterów nie spodobał mi się. Jednak trzeba pamiętać, że jest to debiut autorki i być może rozwinie ona główną postać w drugim tomie.

Miesiąc zakończyłam z Andrzejem Sapkowskim i jego "Wiedźminem". W sierpniu przeczytałam czwarty tom, czyli "Czas pogardy" o muszę przyznać, że o ile dotychczas książki z tej serii mnie nie zachwycały (były po prostu okej), o tyle dobrze mi się czytało tę pozycję. Jest ona zdecydowanie lepsza od swoich poprzedniczek, jednak jedna rzecz nadal została niezmieniona. Nadal zasypiam przy czytaniu prozy Sapkowskiego, zwłaszcza jeżeli opisuje on sprawy związane z polityką państwa. Nie wiem co w tym jest, ale nawet jeżeli jestem zainteresowana historią, potrafię zasnąć przy najbrutalniejszych scenach walki. Mam nadzieję, że to się jednak zmieni, bo następne książki są już większe objętościowo i szkoda byłoby zasypiać co parę stron.

No i na ostatnim miejscu znajduje się pół książki, które przeczytałam, czyli "Do latarni morskiej" Virginii Woolf. Gdy zaczęłam tę książkę, historia dosyć mnie wciągnęła, ponieważ w dzień przeczytałam niemal połowę. Jednak w momencie gdy odłożyłam ją na biurko, straciłam ochotę na dalsze jej czytanie. Jest to pozycja, co do której mam zdecydowanie mieszane uczucia. Ale więcej opowiem o niej w następnym podsumowaniu.

I to już wszystkie książki, które przeczytałam w lipcu/sierpniu. Czytaliście któreś z nich? Podzielcie się waszymi najlepszymi książkami, które czytaliście podczas wakacji.

środa, sierpnia 29, 2018

KLASYCZNY TBR

KLASYCZNY TBR

Zawsze lubiłam klasyki, ale od pewnego czasu zaniedbałam trochę ich czytanie i skupiłam cała swoją uwagę na fantastyce. Jednak nadszedł czas, aby zająć się tymi zapomnianymi cudeńkami, bo wiem, że pokocham je z całego serca.

Ułożyłam sobie mniej więcej listę klasyków, które chcę przeczytać (niekoniecznie w tym roku, raczej na przestrzeni lat).

Post ten będzie raczej krótki, ponieważ odpuszczę sobie pisanie streszczenia tych książek i będę wymieniała same tytuły.

To co, zaczynamy?
  1. "Wojna i pokój" // L. Tołstoj 
  2. " Zbrodnia i kara" // F.  Dostojewski 
  3.  "Bracia Karamazov" // F. Dostojewski 
  4. " Idiota" // F. Dostojewski 
  5. "Nędznicy"// V. Hugo 
  6. " Jane Eyre" // C. Bronte 
  7. "Agnes Gray" // A. Bronte 
  8. "Lokatorka Widefell Hall"// A. Bronte
  9. "Vilette" // C. Bronte
  10. "Opowieść o dwóch miastach"// C. Dickens
  11. "Oliver Twist" // C. Dickens
  12. "Samotnia" // C. Dickens 
  13. "Fire from Heaven: A Novel of Alexander the Great" // M. Renault, T. Holland
  14. "Na wschód od Edenu"// J. Steinbeck 
  15. "Dracula"// B. Stocker
  16. "Frankenstein"// M. Shelly 
  17. "Mrs. Dalloway"// V. Woolf
  18. "Dr. Jekyll and Mr. Hyde"// R. L. Stevenson
  19. "Duma i uprzedzenie" // J. Austen
  20. "The dumb house" // J. Burnside
  21. "Sklepy cynamonowe" // B. Schulz 
Z pewnością chciałabym przeczytać o wiele więcej książek klasycznych, ale te tutaj to na razie jedyne, którymi wiem, że będę zainteresowana. Wydaje mi się, że lista jest dość ambitna, więc trzymajcie za mnie kciuki, żeby mi się udało osiągnąć ten cel. Ale z drugiej strony, mam przecież całe życia na to, aby je przeczytać.

środa, sierpnia 22, 2018

#5 "TAJEMNA HISTORIA" - DONNA TARTT

#5 "TAJEMNA HISTORIA" - DONNA TARTT


"Richard Papen rozpoczyna naukę w ekskluzywnym college'u w Nowej Anglii. Dołącza do grupy inteligentnych, ekscentrycznych studentów filologii klasycznej, którzy pod wodzą charyzmatycznego wykładowcy odkrywają sposób myślenia i życia niemający nic wspólnego z monotonną egzystencją ich rówieśników. Kiedy jednak eksperymenty z narkotykami, alkoholem i seksualnością nie przynoszą odpowiedzi na pytanie: jak daleko można się posunąć? dochodzi do morderstwa. Czy da się uniknąć jego konsekwencji? Czy można zabić i nie zostać ukaranym? I czy możliwe jest, by morderstwo w żaden sposób nie zmieniło mordercy?"


"Tajemna historia" jest tą książką, którą nie wiem jak mam ocenić. Znowu. Celowo również przytoczyłam opis z tyłu książki, ponieważ jestem rozczarowana tym, jak bardzo odbiega on od faktycznej fabuły książki. Nietrafny opis jest jednym z powodów, dlaczego książka nie urzekła mnie tak jak innych. Skoro opis nie oddaje trafnie fabuły, o czym tak naprawdę jest "Tajemna historia" Donny Tartt?

Faktycznie śledzimy poczynania młodego Richarda Papena, który po niewłaściwym wyborze studiów medycznych, decyduje się na zmianę kierunku i udaję się z Kalifornii do Vermontu, aby tam studiować filologię klasyczną. Wykładowca, Julian Morrow, jest osobą dość specyficzną i mało ufną, a do swojego kręgu wybitnych uczniów dopuszcza tylko najlepszych. Jakimś sposobem, Richardowi udaje się zaimponować wykładowcy, przez co dostaje on pozwolenie na uczęszczanie na oferowane przez niego zajęcia z greki.
"Tajemna historia" to powieść, która koncentruje się na życiu młodych studentów w latach 90-tych. Śledzimy ich poczynania, a także jesteśmy świadkami tego, jak Richard zostaje zaakceptowany przez studentów wyższej klasy społecznej.

Nie ważne jak bardzo postaram się opisać "Tajemną historię" Donny Tartt, nie będę wstanie zrobić tego jak najlepiej. Prawda jest taka, że książka ta, moim zdaniem, jest niepotrzebnie długa. Już na pierwszej stronie dowiadujemy się, że doszło do morderstwa, około strony dwusetnej autorka opisuje owe zdarzenie, a cała reszta to opis tego, jak nasza grupa morderców pije, bierze narkotyki i imprezuje aby zadusić poczucie winy.
Bardzo nudziły mnie opisy niektórych wydarzeń, gdyż miałam wrażenie, że autorka momentami przeciąga je niepotrzebnie, tylko po to, żeby zapełnić strony. Jak już też wspomniałam na samym początku, opis fabuły z tyłu książki jest bardzo mylący. Otóż po pierwsze, wykładowca grupy nie miał żadnego wpływu na poczynania swoich podopiecznych. Ba, nie był on nawet świadom tego, czego się oni dopuścili. Zaskoczyło mnie to, jak bardzo nieistotną postacią był Julian Morrow.
Z tyłu książki jest napisane, że młodzieńcze eksperymenty doprowadziły do chęci zabicia człowieka, jednak to co doprowadziło do morderstwa nie ma nic wspólnego z żadnymi młodzieżowymi eksperymentami. Bohaterowie na co dzień zażywają alkohol i narkotyki, żeby móc się rozerwać i nie ma to najmniejszego związku, z jakimiś moralnymi bądź filozoficznymi poglądami.
I chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że jak na razie wymienione przeze mnie argumenty są raczej trywialne, nie zmienia to jednak faktu, że wpłynęły one na to, jak książka została przeze mnie odebrana.
Uważam też, że książka Donny Tartt jest....przeciętna. Autorka stara się zbudować napięcie wokół tajemnicy, która owija cały wątek książki tylko po to, żeby zdradzić go w połowie historii. Nie rozumiałam, co autorka chce tym osiągnąć. Mogę przymknąć oko na fakt, że poprzez destrukcyjne zachowanie głównych bohaterów chciała zademonstrować jak są oni psychicznie niestabilni i przerośnięci wagą dokonanego czynu. Niemniej jednak, jeżeli byli gotowi zabić, to czy myśleli, że po czymś takim będą mogli spokojnie żyć?
Nie uważam również aby rola Richarda odgrywała jakiekolwiek znaczenie. Na samym początku powieści Tartt zaznaczyła, że uczniowie Morrowa są kompletnie odizolowani od świata i nie mają żadnego kontaktu z innymi studentami. Niestety muszę się nie zgodzić z autorką. Nasz główny bohater cały czas był w kontakcie z innymi uczniami, przez co odniosłam wrażenie, że nie należał on w pełni do grupy. Dryfował on między dwoma obozami, ale tak naprawdę nie należał do żadnego. Ponieważ nie ważne jak bardzo autorka będzie się starała opisać przyjaźń tej szóstki, nie będzie ona dla mnie wystarczająco wiarygodna. Richard przez przypadek został zamieszany w sprawę morderstwa i także jego stanowisko, czy to wśród grupy, czy jako głównego bohatera uważam za przypadkowe. Nie związałam się z nim i myślę, że książka równie dobrze mogła by istnieć bez niego, ponieważ tak naprawdę jest on tylko pobocznym obserwatorem.

Okej, kończę już ten wywód, bo sama się zaplątałam we własnych myślach.
Podsumowując, "Tajemna historia" Donny Tartt rozczarowała mnie, lecz być może również oczekiwałam po tej książce zbyt wiele. Nie twierdzę jednak, że już nie sięgnę więcej po żadną z książek tej autorki. Być może inne pozycje spodobają mi się bardziej niż "Tajemna historia".

Czytaliście jakieś książki Donny Tartt? Jakie było wasze spotkanie z tą autorką?
Copyright © 2016 Zagraniczna biblioteka , Blogger