Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/5. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/5. Pokaż wszystkie posty

sobota, maja 18, 2019

DROGA KRÓLÓW // BRANDON SANDERSON

DROGA KRÓLÓW // BRANDON SANDERSON

sobota, stycznia 12, 2019

#14 "OCEAN NA KOŃCU DROGI" // NEIL GAIMAN

#14 "OCEAN NA KOŃCU DROGI" // NEIL GAIMAN

Tytuł: Ocean na końcu drogi 
Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 168
Ocena: 5/5 

Nie jest to tajemnicą, że jestem wielką fanką twórczości Neila Gaimana. Uważam, że autor ten ma niesamowity dar przedstawiania wyimaginowanego świata, jak i również sposób, w jaki jego książki są napisane, sprawia, że czytelnik zatraca się w świecie realnym i bezpośrednio przenosi się do tego fantastycznego. 

Tak i również było w przypadku "Oceanu na końcu drogi". Książka ta zachwyca nie tylko swoją piękną okładką, ale również i wnętrzem. 
Powieść zabiera nas w przeszłość młodego chłopca, głównego bohatera powieści, którego imienia nie jest dane nam poznać, który po latach wraca w miejsce, gdzie kiedyś znajdował się jego dom rodzinny. Podczas tego powrotu odwiedza on staw - czy jak to nazywała jego przyjaciółka Lettie, ocean - który znajduje się na końcu drogi. Miejsce to przywołuje wspomnienia z dzieciństwa bohatera, o których chłopiec zapomniał. 

Choć "Ocean na końcu drogi" jest powieścią krótką, niczego jej nie brakuje. Styl pisania Gaimana jak zwykle zaskakuje, tak samo jak jego niekończąca się wyobraźnia. W dość mistyczny, tudzież wręcz bajkowy sposób przytacza on wspomnienia małego chłopca, który przez parę dni swojego młodego życia przeżył przygody, które godne by były jednej z baśni braci Grimm. Na tych jakże niewielu stronach autor zabiera nas na przygodę do innego świata, który przepełniony jest magią, starymi wierzeniami i obyczajami, których egzystencja na tym świecie się dawno skończyła.

Uważam to za niesamowite, że książka sama w sobie książką być nie miała. Miało to być krótkie opowiadanie, które Gaiman miał napisać jako jedno ze swoich licznych zleceń, które jednak - ku zaskoczeniu autora - rozwinęło się w coś większego. Gdyby nie niekończąca się wyobraźnia Gaimana oraz jego zamiłowanie do tego co robi, myślę, że "Ocean na końcu drogi" nie ujrzał by świata dziennego, bądź byłby tylko krótkim opowiadaniem w jednym ze zbiorów autora. 

Neil Gaiman to autor, którego książki mnie zaskakują za każdym razem, gdy po nie sięgam. Nie wiem czego mam się spodziewać, jednak wiem, że będzie to coś magicznego - ponieważ jestem zdania, że słowo 'magiczny' najbardziej oddaje urok książek tego autora. Są to historie, taka jaką jest "Ocean na końcu drogi", które na chwilę pozwalają mi się oderwać od świata realnego i pokazują drogę do tego fantastycznego. 

niedziela, listopada 11, 2018

#11 "ELANTRIS" - BRANDON SANDERSON

#11 "ELANTRIS" - BRANDON SANDERSON
Tytuł: Elantris 
Autor: Brandon Sanderson
Ilość stron: 615/660
Wydawnictwo: Gollancz/MAG
Ocena: 5/5 

Elantris kiedyś było piękne. Niegdyś stolica Arelonu, była miastem, w którym mieszkała magia i półbogowie, którzy zostali nią obdarowani. Jednak pewnego dnia, niespełna dekadę temu, coś się zmieniło. Magia znikła, a półbogowie zaczęli przechodzić przemianę, tzw, Shaod. Ich nieskazitelne ciała zaczęły gnić, a oni sami zaczęli stawać się tylko szkieletami tego, kim niegdyś byli. 
Nową stolicą stało się miasto Kae, które znajduje się na tyle blisko, aby przypominać mieszkańcom Arelonu o straconej magii. Pewnego dnia do Kae przybywa księżniczka Sarene, której celem jest polityczne małżeństwo jej z synem króla Arelonu, Raodenem. Jednak na miejscu okazuje się, że przyszły mąż księżniczki zmarł niespodziewanie dzień przed jej przybyciem. Sarene jako niedoszła żona i wdowa stawia sobie za cel walkę o prawa Arelonu i Teodu. Zaczyna ona konflikt z księdzem Hrathenem, który może mieć fatalne skutki dla całego kraju. 

"Elantris" było moim pierwszym spotkaniem z Brandonem Sandersonem. Przez długi czas bałam się sięgnąć po jakąkolwiek książkę tego autora, po pierwsze z racji tego, że jego powieści są obszerne, a po drugie, bałam się, że świat wykreowany przez Sandersona mnie przerośnie. Nic bardziej mylnego. Jest to jedna z najlepszych książek fantasy jakie dotychczas czytałam! 

Zacznijmy jednak od początku. Powieść podzielona jest na trzy części i opowiedziana jest również z trzech różnych perspektyw: księżniczki Sarene, księcia Raodena i księdza Hrathena. Są to główne postaci tej historii, które oprowadzają nas po świecie Elantris. Jestem osobą, która lubi, kiedy w książce pojawia się więcej niż jedna perspektywa, dlatego też było to dla mnie plusem, że mogliśmy wniknąć w myśli bohaterów i spojrzeć na sytuację z trzech różnych stron. Książka ta to jedna wielka wojna, w której przedstawione są trzy różne strategie wojenne. 

W "Elantis" nie było także bohatera, którego bym nie polubiła. Zawsze sceptycznie patrzę na wszystkie księżniczki, które zjawiają się z znikąd z misją, żeby ocalić świat. Jednak Sarene była inna. Nie była ona jak wszystkie królewny, które powalają swoim wyglądem każdego samca na sali, a do tego są najsprytniejsze i najmądrzejsze. Nie, tutaj mamy do czynienia z osobą, która zdaje sobie sprawę z tego, że nie należy do grona pięknych kobiet, a związki Sarene z mężczyznami były czysto platoniczne i miały podłoże polityczne. Jest ona jedną z niewielu żeńskich bohaterek, które zaakceptowałam.
Dalej mamy księcia Raodena, który skradł moje serce. I tutaj zaszło ciekawe zjawisko, ponieważ nigdy nie przeczyłam czegoś takiego jak "książkowy crush/mąż" (wykluczam tutaj Edwarda ze "Zmierzchu" ponieważ był to fenomen przejściowy kiedy miałam 12 lat i nie wiedziałam jeszcze nic o życiu :P). Zawsze wydawało mi się to dziwne, że dziewczyny piszczą na temat książkowych bohaterów, którzy nawet nie istnieją. Jasne, są żeńskie postaci, które mają szczególne miejsce w moim sercu. Jednak one zasłużył sobie na nie ze względu na swoją odwagę i bycie "badass". Nigdy jednak nie odczuwałam tego w stosunku co do męskich postaci. Oni po prostu tam byli, postrzegałam ich jako dekoracje. Cóż, Brandon Sanderson to zmienił. Uwielbiam księcia Raodena i wydaje mi się, że musiałam w takim razie czytać złe książki. Ponieważ postać ta była tak idealna, że aż niemożliwa. 

No i oczywiście nie mogę pominąć romansu, który był idealny! Jest coś, co musicie o mnie wiedzieć: nienawidzę romansów w książkach fantasy. Nienawidzę tych wszystkich trójkątów miłosnych, od nienawiści do miłości i jakże przesadzonych opisów scen miłosnych. Jednak tutaj było to wszystko tak subtelne i tak dobrze wyważone, że nie wierzyłam sama sobie, że faktycznie podoba mi się to co czytam. 

Wiem, że "Elantris"  było debiutem autora i z pewnością jego warsztat pisarski się do tego czasu polepszył, jednak  zaczynając tą fantastyczną przygodę, nie wyobrażałam sobie, że styl pisania Brandona Sandersona jest tak niesamowicie lekki i prosty. Wielu uważa, że autor bardzo wolno się rozkręca i trzeba przebrnąć przez paręset stron, zanim cokolwiek zacznie się dziać. Ja jednak wchłaniałam każde słowo napisane przez Sandersona. Zatapiałam się w tym przez niego stworzonym magicznym świecie. I pomimo tego, że książka ta jest dość długa, czytało mi się ją tak szybko i tak lekko, że nie zwracałam uwagi na ilość stron. Dopóki nie dotarłam do końca powieści. 

Podsumowując, "Elantris" to powieść, która jest nie tylko przepełniona magią, ale która jest również bardzo ukierunkowana politycznie. Świat wykreowany przez Sandersona jest wspaniały i zdecydowanie jest to taki rodzaj uniwersum, z którego ciężko wyjść, po tym jak już raz zobaczyło się jego wspaniałość. Jak na pierwsze spotkanie z tym autorem jestem wniebowzięta i nie mogę  się doczekać, aż zabiorę się za kolejne jego powieści.

sobota, października 13, 2018

#8 "SŁOWIK" - KRISTIN HANNAH

#8 "SŁOWIK" - KRISTIN HANNAH

Tytuł: Słowik
Autor: Kristin Hannah
Ilość stron: 560
Wydawnictwo: Świat książki
Gatunek: powieść historyczna 
Ocena: 5/5 

Francja, rok 1940. Dwie siostry, Vianne i Isabelle, walczą o przetrwanie gdy niemieckie wojska zaczynają okupację kraju. Stają się one uwikłane w wojnę, która zmienia je nie do poznania. Muszą one podjąć decyzje, które odmienią ich życia na zawsze. 

Długo zbierałam się za przeczytanie tej pozycji. Znajdowała się ona na mojej półce od roku i raz podjęłam się próby jej przeczytania, jednak było to bezskuteczne. Najwidoczniej nie byłam w nastroju na smutną powieść o losach ludzi uwikłanych w drugą wojnę światową. Cieszę się, że poczekałam i dałam tej książce drugą szansę, ponieważ skradła ona moje serce.

"Słowik" opowiada o dwóch siostrach Vienne i Isabelle, które wiodą oddzielne życia. Po śmierci matki, ojciec odesłał córki do domu dziecka, ponieważ sam nie był w stanie podjąć się tego zadania. Od tego momentu drogi dziewczyn się rozdzieliły. Vienne poznała miłość swojego życia i zapomniała o młodszej siostrze. Stała się ona szczęśliwą żoną i matką sześcioletniej Sophie,  zamieszkującą rodzinny dom  w małej miejscowości Carriveau. Jej siostra, Isabelle, nie potrafiąc pogodzić się z odrzuceniem ze strony jedynej rodziny, która jej pozostała, zaczęła podejmować się coraz to bardziej lekkomyślnych akcji (jak ucieczki ze szkół z internatem) z myślą, że ojciec ją zauważy. 
Niestety kiedy Isabelle zostaje wyrzucona z kolejnej szkoły, zostaje ona odesłana do domu swojego ojca, do Paryża. Ten nie jest szczęśliwy na widok swojej córki. Na dodatek wybucha wojna, a niemieckie wojska wkraczają do stolicy Francji. Postanawia on wysłać córkę na wieś, aby ta odwiedziła swoją starszą siostrę i przeczekała najazd Niemców. Z wielkim żalem Isabelle wykonuje polecenie ojca i wyrusza w drogę, która odmienia jej życie na zawsze.


Proza Kristin Hannah jest po prostu zniewalająca. Nie potrafiłam się oderwać od "Słowika", ponieważ chciałam wiedzieć jak dalej potoczą się losy Isabelle i Vienne. Jest to powieść, która złapała mnie za serce i do dziś nie chce puścić swojego uścisku. Z początku myślałam, że będzie to zwykła powieść historyczna, która nie będzie się różniła od swoich poprzedniczek. Jak bardzo się myliłam. "Słowik" to piękna powieść o miłości, stracie i nadziei. Pokazuje ona, że nie ważne co by się stało, zawsze można w życiu zacząć od nowa. Pięknie obrazuje ona portret rodziny, zmagającej się z utratą bliskich oraz brakiem wzajemnego zaufania. Pokazuje również, że pomimo wad i skrywanego żalu, gdzieś głęboko kryje się miłość, która pomoże przetrwać najtrudniejsze czasy. 
Oprócz pięknego przedstawienia relacji rodzinnych, Kristin Hannah pokazuje również jak ważną rolę pełniły kobiety w czasie drugiej wojny światowej. Uświadamia ona czytelnikowi, że nie tylko mężczyźni byli uwikłani w walkę z wrogiem, ale również kobiety. Ryzykowały one życiem, aby móc pomóc w obronie ojczyzny i niejedna z nich podejmowała się zadań, których baliby się wykonać mężczyźni. Za to jestem wdzięczna pani Kristin Hannah. Pokazała ona, że kobiety odgrywały równie ważną rolę w okresie drugiej wojny światowej i były tak samo silne i wytrzymałe psychicznie jak ich towarzysze broni. 

Myślę, że "Słowik" dołączy do mojej kolekcji ulubionych powieści historycznych zaraz obok "Złodziejki książek" i "Światła, którego nie widać". Jest to piękna powieść, która pozostawia czytelnika ze złamanym sercem. Ostatnie strony książki czytałam ze łzami w oczach, ponieważ nie potrafiłam utrzymać moich emocji w ryzach. 
Polecam ją wszystkim, którzy są fanami powieści historycznych i nie boją się mieć złamanego serca.  
Copyright © 2016 Zagraniczna biblioteka , Blogger